Kwi 152017
 

Po zimowej przerwie udało się wreszcie wrócić na front walk w nieogrzewanym garażu 🙂

Na pierwszy rzut poszło zbrojenie silnika, a w zasadzie całej komory silnika. Na początek poszły drobiazgi jak spryskiwacze, których w aucie po prostu nie było – jedynie jakieś pozostałości. Kolejna rzecz to rozprowadzenie wiązek elektrycznych, co było stosunkowo proste. Najwięcej problemów, a tym samym przestoju w pracach sprawiły… paski klinowe. Po pierwsze – dołożenie wspomagania kierownicy wymagało założenia podwójnego koła pasowego na pompie wody oraz wale korbowym. Proste. Druga sprawa… dobór właściwego paska. No i tu po raz pierwszy chyba poszedłem na skróty. W sklepie w USA po prostu kupiłem markowe paski Gates do tego modelu silnika, wspomagania i alternatora. Po pierwszej przymiarce okazało się, że jeden jest znacznie za krótki, a drugi – za długi. Kompletnie nie było jak ich zamontować. Po pomiarach udało się dobrać właściwe. Jakby ktoś potrzebował to pasek alternatora – 10×1005, a pasek wspomagania – 13×1250 🙂

Ustawienie kół pasowych to też była niezła zabawa. Z pomocą i… poziomicą przyszedł Kolega Krzysiek, który poradził żeby właśnie za pomocą poziomicy wyrównywać koła pasowe stosując odpowiednią ilość podkładek. Doświadczenie wzięło górę i udało się ustawić dość precyzyjnie koła w godzinkę. Montaż wiatraka oraz chłodnicy wraz z nowymi wężami to była już tylko formalność. To co pozostało do dokończenia to tylko montaż węży podciśnienia (tu muszę uwzględnić trójnik, bo doszło wspomaganie hamulców) oraz przewody chłodzenia oleju skrzyni biegów. Po uzupełnieniu płynów można będzie uznać, że prace nad zbrojeniem silnika za zakończone – to powinno zdarzyć się już w maju.

 Opublikowany przez dnia 15 kwietnia 2017 o 18:49

 Skomentuj