Lip 272013
 

DSC_0271_2Dziś udało się nieco podgonić z pracami. Wspólnie ze Szwagrem mojej Szwagierki (Krzyśkiem) oraz jego synem (Łukaszem) zabraliśmy się za wyjmowanie silnika. Krzyśka wiedza i doświadczenie pozwoliły na zakończenie tego manewru z sukcesem. Przede wszystkim wyjęliśmy silnik razem ze skrznią. Zajęło to kilka godzin, ale poszło bez większych problemów. Zasadniczo operacja jest prosta. Silnik trzyma się na dwóch poduszkach przy dolnej części kielichów. Skrzynia biegów – na jednej. Odkręcenie dosłownie 4 większych śrub pozwala wyjąć całość. Wystarczy wyciągnik łańcuchowy oraz coś, co pozwoli wychylić silnik o kilkadziesiąt stopni. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek. Silnik trzeba było jakoś zamontować w łańcuchy. Niby proste, ale po raz pierwszy odbiłem się od niby oczywistego problemu – tu wszystkie śruby są CALOWE!!!! No i zaczęło się szukanie nieco dłuższych śrub w wymiarze 7/16 cala 🙂 Kilka udało się pozyskać i dokończyć operację. Zamontowanie silnika w stojak wymagało zdobycia jeszcze dłuższych śrub – tu już trzeba było poszukać czegoś na mieście, co trywialne nie jest. Niemniej silnik zamontowany w stojaku czeka na swoją kolej.

 Opublikowany przez dnia 27 lipca 2013 o 18:17

  Komentarz o “Wyjmujemy serducho”

  1. Ha ha! Miałem ten sam problem ze śrubami do stojaka. Ostatecznie pomógł właściciel warsztatu samochodowego specjalizującego się w amerykańcach (udostępnił narzynkę) i tokarz, który zajął się przygotowaniem odpowiednich śrub.

 Skomentuj